Narazie jeszcze nie ma wszystkich podstron, ale z czasem (jak mi się zechce) one się pojawią. Pozdrawiam 秋風.
Spacer.
"(...) Dlatego uwielbiam, gdy jest ciemno, gdy zmrok zakrywa wszystko, gdy zwykłe rzeczy wydają się tak niesamowite jak są otulone ciemnością. Ona jest piękna, ona jest silna, tajemnicza, nieznana, pożądana... Ukochana przeze mnie... Taka jest noc według mnie- zwykłej marnej istoty, która tuła się z miejsca na miejsce w odkrywaniu jej..."
Mika skończyła bazgrać w swoim pamiętniku około godziny 2:45. Było bardzo ciemno, jedynym źródłem światła była mała lampka stojąca na stoliku obok jej łóżka. Dziewczyna leżała tępo wpatrując się w sufit. Nie mogła spać, nie chciała spać. Ciemność i mrok kusiły za bardzo, żeby mogła zamknąć oczy choć na chwilę. Jednak wciąż leżała w łóżku, nie chciało jej się wstawać. Cóż. Lenistwo nie popłaca. No, w końcu postanowiła ruszyć swój tyłek. Założyła buty, zawołała psa i wyszła z domu. Na dworze wiał silny wiatr, jak na letnią noc było bardzo chłodno. Znana droga wokół miasta wydawała się jakby dłuższa, być może dlatego, ze dziewczyna koncentrowała się na tym, że jest jej zimno, a nie na spacerze. Właściwie to nigdy nie zwracała uwagi na cokolwiek, co działo się wokół niej. Szła jak robot tą samą trasą, w zbliżonych najczęściej późnych godzinach i co najważniejsze z psem- jej najwierniejszym kompanem. Zawsze była nieobecna, zamyślona. Najczęściej wyobrażała sobie siebie w świecie kreskówki, którą ostatnio obejrzała. Oczywiście tej nocy nie było inaczej. Rozmyślała sobie jakby to było, gdyby spotkała Orochimaru, gdy nagle poczuła czyjąś dłoń na ramieniu. Paraliżująca fala strachu i wzrastająca adrenalina opanowały jej ciało. Niemalże natychmiast odwróciła się, żeby sprawdzić kto jest przyczyną tych uczuć. Jak rozpoznała w owym nieznajomym swojego kolegę- Yukiego, od razu się uspokoiła.
- "Co się boisz, mała."- powiedział z lekkim uśmiechem.
- "Nie boje się i nie jestem mała!"- Mika sprzeciwiła się.
- "No dobrze, już dobrze."- spróbował załagodzić sytuację. Yuki długo namawiał dziewczynę, by zgodziła się na jego towarzystwo podczas spaceru. Po jakimś czasie Mika przestała się złościć i przyzwyczaiła się do obecności drugiej osoby. Nie lubiła spacerować z kimś, bo musi wówczas zwracać uwagę na tę osobę i ewentualnie słuchać co mówi. Na szczęście Yuki bardzo dobrze ją rozumiał i nie odzywał się w ogóle. Delektował się spacerkiem z niebrzydką dziewczyną. Mika zaś była troszeczkę podenerwowana całą sytuacją, bo chłopak wybił ją z rytmu. Teraz bujanie w obłokach musiało pójść na dalszy plan. Po cholerę się zgadzała, mogła przecież powiedzieć NIE i pójść dalej sama. Nagle została zmuszona całkowicie skoncentrować się na otoczeniu, ponieważ wokół parki pojawiło się pięciu ludzi. Na domiar złego byli bardzo negatywnie do nich nastawieni. Dziewczyna jeszcze bardziej się zdenerwowała.
- "Czego chcecie?"- Yuki rozpoczął rozmowę stając przed koleżanką.
- "Niczego od Ciebie młokosie, spieprzaj stąd."- usłyszał rozkaz. Jednak chłopak nadal stał w tym samym miejscu. Mężczyźni nie czekali na zbawienie, aż on się usunie. Jeden z nich podszedł do niego i jednym sprawnym ciosem chciał powalić go na ziemię. Mimo, iż Yuki jest drobnej budowy- umie doskonale się bronić i zablokowanie pięści nie sprawiło mu najmniejszego problemu. Przeciwnik ujrzał w nim niemałe wyzwanie, postanowił się nim zabawić. W końcu pokonanie takiego chuchra, teoretycznie jest bardzo proste.
Kiedy Yuki był zajęty blokowaniem ciosów przeciwnika, pozostali agresorzy zainteresowali się prawdziwym celem- Miką. Było ich czterech: szef (ubrany charakterystycznie na biało) i trzech sługusów (Ci zaś reprezentowali skrajnie- czerń). Dziewczyna niepewnie cofnęła się o kilka kroków. Nie miała pojęcia co robić. W głowie dudniło jej tylko: "Zrób coś w końcu!". Patrzyła się na całe zdarzenie, jakby była nieobecna, w głębi duszy nie chciała tam być. Nagle coś dużego przeleciało tuż przed nią. To był czwarty z mężczyzn. Yuki z małymi problemami, ale pokonał goryla. Nie trzeba było długo czekać, żeby pozostali zareagowali. W starciu z trzema chłopak nie miał szans. Zajęty blokowaniem ciosów, dostał silny cios w brzuch. Upadł na kolana i trzymał jedną ręką bolące miejsce. Zaciskał z bólu zęby. Widać było, ze cierpiał, ale nie poddawał się i wstał. Oni tylko na to czekali, dwóch przytrzymało chłopaka, gdy jeden zrobił z niego worek treningowy. Mika nie mogła na to patrzeć, ze łzami w oczach zaczęła uciekać. Wiedziała, że to jest jedyna okazja do sprowadzenia pomocy. Niestety szybko ktoś zagrodził jej drogę ucieczki. Silny uścisk nie pozwolił na oswobodzenie się. Mimo prób wyrwania się, dziewczyna nic nie wskórała. Była za słaba, by cokolwiek zrobić. Została siłą wepchana do samochodu. Za ulicy został nieprzytomny, mocno poturbowany kolega. Na szczęście jeszcze żyje. "Jaki on głupi, przecież wiedział, że przegra."- pomyślała i łza spłynęła jej po policzku.
Podczas drogi zastanawiała się kim może być ten psychopata i co on od niej chce. Jej rozmyślenia zostają przerwane, kiedy przyłożono jej do twarzy chusteczkę nasiąkniętą jakimś środkiem. Dziewczyna straciła przytomność. Mika budzi się z bólem w karku i jest przywiązana łańcuchami do ściany w pozycji pionowej. "No ładnie, teraz to tak traktuje się gości."- pomyślała, kiedy już całkowicie odzyskała świadomość. Pomieszczenie, w którym się znajdowała było ciemne, wilgotne i zimne. Wyglądało na jakąś piwnice albo lochy. W rogu było słychać popiskiwanie szczurów. Po kilkunastu minutach, które wydawały jej się całą wiecznością, gospodarz wreszczcie raczył przyjść do Miki. Dziewczyna nie miała ochoty z nim, rozmawiać, tym bardziej go słuchać. Wyobrażała sobie coś zupełnie skrajnego. Jednak kiedy poczuła jak policzek ją piecze- uderzył ja z otwartej dłoni- zmusiła się do wysłuchania, co ma do powiedzenia...
Gdy monolog się zakończył, Mika miała nadzieje, ze mężczyzna sobie pójdzie i zostawi ją w spokoju. Myślała, że ją odstawi rano do domu, że to po prostu głupi żart, który ma na celu oduczyć ją szwendania się po nocy. Myliła się. Uświadomiła to sobie, gdy nacięcie wzdłuż jej ramienia było głębsze. Jęknęła, zacisnęła z bólu powieki i uroniła łzę. Mężczyzna miał dziką satysfakcję z zadawania dziewczynie cierpienia i bólu, ale nie bawił się długo. Po kilku cięciach na rękach i nogach, po prostu wbił nóż w jej gardło.
"NIEEE!!"- wykrzyknęła ostatkiem sił.
...
"NIEEE!!"- donośny krzyk wypełnił ciszę, która panowała w pokoju. Mika usiadła na łóżko, ciężko sapiąc. Wszystkie mięśnie ją bolały, była zdezorientowana. Popatrzyła na ręce- żadnych ran. Dotknęła szyi- nie czuła żadnych śladów sztyletu. W końcu popatrzyła na zegarek - 7:30. "A więc to był tylko sen, Mika jakaś ty głupia."- powiedziała radośnie i się zaśmiała. Spojrzała jeszcze raz na zegarek i się zerwała. "Fuck, spóźnię się do pracy!"
Te opowiadanie dedykuję
Fuujinowi. :*
To zadośćuczynienie za to, ze jadę na konwent. Jak widzisz, nie tylko głupimi rzeczami się zajmuję. :)
秋風
23:33:01 | 2006-10-30 ||
skomentuj (5)
I o co tutaj chodzi?
Dziwne, jeszcze chwile temu przelatywało przeze mnie tyle myśli, a gdy wreszcie usiadłam i zalogowałam się na blog.pl, nagle poczułam pustkę. Zupełnie nic, tak jakbym w ogóle nie istniała. Od dawna chcę poczuć coś co nie jest mi dane. A nie jest? Jest... Tylko tu chodzi o mnie, bo to odrzucam. Ale czy potrafię jeszcze kochać? Czy serce pełne nienawiści naprawdę pragnie miłości, a może tylko zniszczenia, dewastacji, całkowitej zagłady wszystkiego, co je otacza. Gdy zamykam oczy, nie widzę nic oczami wyobraźni. Nic poza ciemnością, czarną niczym noc z taką różnicą, że mojej nocy nie rozświetla blask księżyca. A tak chciałabym cokolwiek widzieć, tak jak wcześniej, mimo że były to tylko marzenia, moje urojenia, ale były piękne i lekkie niczym motyl. Już się z tym wszystkim gubię, nie potrafię kontrolować jak kiedyś przepływu myśli. Ani tych pięknych i swobodnych, ani tych katastroficznych. Często leżę sobie na łóżku tępo patrząc w sufit. Wtedy po plecach przechodzą mi dreszcze. Ale z jakiego powodu? Czy się boję? Może jestem podekscytowana? Ale czym? Czego mogę się bać? Może tego, ze kiedyś ulegnę. Zastanawiam się, czy czasem tego nie chcę. Z jednaj strony nie chcę pokazać uległości, bo tak robią słabi ludzie, ale czy oni chcą słabych? Słabi na długo im się nie przydadzą...
Jestem zmęczona tym całym światem. Niech mnie ktoś stąd zabierze! [kap] [kap] [kap] To moje łzy, że też przyszło mi płakać w takiej sytuacji, gdzie chciałabym być silna.
秋風
23:24:38 | 2006-10-08 ||
skomentuj (2)